czwartek, 19 marca 2026

206 Zezowate szczęście

 Nie wiem, jak ja to robię, ale kolejny raz musiałam skorzystać z pomocy chirurga. W październiku  miałam szytą ręką, a tym razem dostałam drzwiami, a właściwie  klamką - solidną, metalową - w dłoń. Chciałam za ową klamkę złapać, żeby wejść do łazienki w pracy, a w tym samym momencie  jakaś dziewczyna stamtąd  wychodziła.  Przez moment bolało, ale za chwilę  zaczynałam lekcję, więc  nie miałam czasu się nad sobą roztkliwiać. Potem był weekend, w niedzielę  byłam na koncercie Edyty Geppert,  od poniedziałku  znowu zajęcia. Wczoraj wysprzątałam balkon, posadziłam w skrzynkach bratki i ręka  jakby trochę mocniej spuchła. Tydzień temu siniak był wielki, ale dziś to już tylko żółciak. Mimo to, coś mnie tknęło, żeby  zrobić rtg.  No i okazało się, że jest złamanie z małym przemieszczeniem. Czeka mnie pięć tygodni noszenia ortezy. Zero mycia garów, okien i innych takich. Nie powiem, że się cieszę, ale... 😉

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz