sobota, 7 listopada 2026

222 Kraków

 Na pewno już wiecie,  co zovaczyłam i usłyszałam dziś po włączeniu telewizora. Pierwsza myśl - "Muszę zadzwonić do Ani". Na szczęście ani ona, ani jej mąż nie byli w okolicy Starego Miasta. Ufff! Ogromna ulga.

Od kilku lat wiedziałam,  że TO do nas prędzej  czy później przyjdzie. Już jakiś czas temu z obawą szłam na bożonarodzeniowy jarmark w Norymberdze czy Bambergu. Wprawdzie wjazd na teren imprezy był niemal niemożliwy, ale nikt nie wie czy na piętrze albo dachu kamienicy nie znajduje się ter....sta. 

Po  tym, jak chory psychicznie mężczyzna wjechał w Szczecinie na przystanek,  czekając na tramwaj, rozglądam się na wszystkie strony.

 Zdarza się, że jestem z grupą  kursantów albo sama w pustej kamienicy, do której nietrudno wejść. Kim są - nietrudno się domyślić, a akurat ta nacja jest teraz  wrogiem numer jeden. Półżartem, półserio (tak się to teraz pisze😉) powiedziałam znajomemu autorowi kryminałów, że jak mnie kiedyś znajdą zamordowaną w tejże kamienicy,  to będzie miał materiał na nową książkę. 

Po atakach w szkołach boję się o Najmłodszego - ucznia podstawówki, i Średnią - studentkę Uniwersytetu Medycznego.

Boję się, że sama trafię w środek  niebezpiecznej sytuacji. Do tej pory na wszelki wypadek nosiłam w plecaku lateksowe rękawiczki. Teraz chyba zacznę nosić apteczkę. Mała samochodowa będzie w sam raz.

piątek, 6 listopada 2026

221 Nie piszę

             Stokrotka i ardiola  zapytały, dlaczego nie piszę. Dziękuję, że jeszcze mnie pamiętacie.😍


             Faktycznie od ostatniego postu minęły lata świetlne. W  sprawie podpalenia kościoła prowadzone jest śledztwo. Póki co wykluczyli awarię instalacji elektrycznej, Czekają na opinię biegłego od spraw pożarnictwa, a mnie boli serce.💜

             Ale nie dlatego nie piszę. Po  prostu nie dzieje się nic godnego uwagi. Nie mam żadnych mądrych przemyśleń, a niemądrych się wstydzę, więc na pewno nikomu ich nie zdradzę. Poza tym  i tak raczej nikt tego nie czyta, więc uznaję, że piszę o bzdetach i kiepsko, to powinnam sobie dać z tym spokój.

              Nie piszę, bo przychodzę do domu kompletnie wykończona i nie mam siły, żeby zebrać fo pisania.

 Pracy mam po kokardę, a sił jakby nieco mniej. Mam teraz dwie grupy na poziomie  A1 i już niedobrze mi się robi od tego "Jak masz na imię? Jak się nazywasz?" i proszę powtórzyć: "Szczecin", a potem "Proszę Pań, nie ma takiego miasta <<Siecin>>, nie mówimy <<ci>>, tylko <<trzy>>, ewentualnie <<czy>>".

              Nie wyobrażam sobie, że można mieszkać w obcym kraju 5 - 7 lat i nie znać łacińskiego alfabetu, nie umieć przeczytać  nazw produktów w sklepie, nie móc porozumieć się z lekarzem. Jak ci ludzie funkcjonują?

              Moja szefowa zapodała mi niedawno njusa. Otóż stwierdziła, że muszę zrobić podyplomówkę z glottodydaktyki, żebym w kolejnym roku mogła być egzaminatorem z polskiego jako obcego. Studia trwają trzy semestry,  więc dyplom dostałabym na 70. urodziny.😂😂😂 Dziękuję, ale NIE!

Serdeczności dla Was!😘😘😘