Pierwszy dzień wakacji. Trochę wymuszony, bo tak naprawdę powinnam być dziś w pracy, ale stwierdziłam, że "powinnam" to nie "muszę".
Przez lipiec i sierpień będę miała tylko jedne zajęcia w tygodniu. Odkąd znowu zaczęłam pracować, nie pamiętam takiego roku, żebym miała tyle wolnego w wakacje. Z jednej strony się cieszę, bo po prostu odpocznę. Z drugiej trochę mi smutno, bo coś czuję, że czas mojej aktywności powoli się kończy, a to jakoś nie napawa optymizmem.
Na razie muszę się wyspać, wyprasować to, co czeka na swoją kolej, kupić jutro kwiatki na balkon. Taki mam plan na najbliższe dni.