Jak można porozumieć sie z kimś, z kim nie ma logicznego kontaktu? Człowiek elokwentny, dobrze wychowany, ale niereagujący na to, co się do niego mówi. A właściwie reagujący, ale w przedziwny sposób. Przykład:
- Dlaczego nie otwierasz korespondencji?
- Wiesz, nie było mnie wtedy w domu, a potem tych listów nie było, i wiesz, tam nie da się tego czytać, bo wszędzie są kamery, ciągle kręcą się ludzie, a to jest poważna sprawa i trzeba czytać w ciszy, i teraz ty to przeczytaj w domu, ale jak będziesz sam.
- Zapiszę cię do lekarza (paskudna rana na nodze), pójdę z tobą.
- Nie, w Niemczech mnie nie wyleczyli, a tam jest dużo lekarzy, napisz do nich maila, to przyślą ci dokumenty. Tu nie ma takich lekarzy...
I tak w kółko na każdy temat. Pozytywna reakcja jest tylko wtedy, kiedy jemu to pasuje.
Chory człowiek, bez agresywnych zachowań, ale potwornie uciążliwy. W rozumieniu prawa nikomu nie zagraża, ma prawo decydować o sobie. Matka nie chce nawet podjąć próby umieszczenia go w szpitalu. A jak się boję dalszego ciągu.
Wiesz Halinko, jest taka teoria pt. " Let them". Pozwol im / jemu / jej. Nieraz za mocno naciskamy na cudze zycie, chcemy je ulepszac, poprawiac, pomoc , bo przeciez my chcemy dobrze. Ale ta druga osoba ( jesli to
OdpowiedzUsuńnie jest dziecko ) : ona tego wcale od nas nie chce i nie potrzebuje ...Nie chce otwierac , pozwol jej. Nie chce czytac, niech nie czyta, nie chce isc do lekarza, niech nie idzie. Trzeba zaprzestac zamartwiania sie i czesto " narzucania" z wlasna pomoca, bo my sie przez to spalamy - a skutek jest zaden, albo wrecz odwrotny. Let them! Dlugo mi zajelo , aby to zrozumiec, ale odkad zrozumialam , i zaczelam stosowac, okazalo sie, ze sprawy przykre, zatarte , rozwiazuja sie same... Bez nerwow, szarpania sie , w spokoju... Let them! Nawet jak nasi bliscy chca popelniac wg nas ostatnie szalenstwo - let them. To wychodzi na dobre. Asia