poniedziałek, 12 stycznia 2026

201 Bezradność

 Jak można porozumieć sie z kimś, z kim nie ma logicznego kontaktu? Człowiek elokwentny, dobrze wychowany, ale niereagujący na to, co się do niego mówi. A właściwie  reagujący, ale w przedziwny sposób. Przykład:

- Dlaczego  nie otwierasz korespondencji?

- Wiesz, nie było mnie wtedy w domu, a potem tych listów nie było, i wiesz, tam nie da się tego czytać, bo wszędzie są kamery, ciągle kręcą się ludzie, a to jest poważna sprawa i trzeba czytać w ciszy, i teraz ty to przeczytaj w domu, ale jak będziesz sam.

 - Zapiszę cię do lekarza (paskudna rana na nodze), pójdę z tobą.

- Nie, w Niemczech  mnie nie wyleczyli, a tam jest dużo lekarzy, napisz do nich maila, to przyślą ci dokumenty. Tu nie ma takich lekarzy...

I tak w kółko na każdy temat.  Pozytywna reakcja jest tylko wtedy, kiedy jemu to pasuje.

Chory człowiek,  bez agresywnych zachowań, ale potwornie uciążliwy. W rozumieniu prawa nikomu nie zagraża, ma prawo decydować o sobie. Matka nie chce nawet podjąć próby  umieszczenia go w szpitalu.  A jak się boję dalszego ciągu.



21 komentarzy:

  1. Wiesz Halinko, jest taka teoria pt. " Let them". Pozwol im / jemu / jej. Nieraz za mocno naciskamy na cudze zycie, chcemy je ulepszac, poprawiac, pomoc , bo przeciez my chcemy dobrze. Ale ta druga osoba ( jesli to
    nie jest dziecko ) : ona tego wcale od nas nie chce i nie potrzebuje ...Nie chce otwierac , pozwol jej. Nie chce czytac, niech nie czyta, nie chce isc do lekarza, niech nie idzie. Trzeba zaprzestac zamartwiania sie i czesto " narzucania" z wlasna pomoca, bo my sie przez to spalamy - a skutek jest zaden, albo wrecz odwrotny. Let them! Dlugo mi zajelo , aby to zrozumiec, ale odkad zrozumialam , i zaczelam stosowac, okazalo sie, ze sprawy przykre, zatarte , rozwiazuja sie same... Bez nerwow, szarpania sie , w spokoju... Let them! Nawet jak nasi bliscy chca popelniac wg nas ostatnie szalenstwo - let them. To wychodzi na dobre. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja chcę "naprawiać" A. To głównie mama, a tatę szlag trafia. A. jest socjopatą z objawami schizofrenii. Ja bym mu pozwoliła żyć tak, jak chce. Nawet jeśli trafia do więzienia, nie ma pieniędzy itd.

      Usuń
    2. Domyslilam sie o kim piszesz :)) Tekst jest bardzo bezosobowy, nie wiadomo, czyje emocje przedstawia ...Jesli to jego mama chce go naprawiac , to ma najmniejsze szanse. Jest zbyt blisko niego. Dla niej ta formula " Let them" bylaby jak znalazl... Jego nie mozna do niczego zmusic, tylko zycie moze. Jesli nie jest agresywny i nikomu nie zagraza to niech sobie zyje po swojemu. Nawet , jak to nie jest zgodne z ogolnymi normami. Jednak na koncu sa Twoje emocje, bo Ty sie boisz... Ta formula uwalnia tez od strachu , wiem, bo sama stosuje . Asia

      Usuń
    3. To nie takie proste. Teraz pozostawienie go samemu sobie może oznaczać śmierć.

      Usuń
    4. Jesli tak wybierze to jego wola. Czy lepsze byloby przymusowe leczenie, otumanianie go lekami i trzymanie w zamknieciu? Mozna go bezwiednie skazac na straszne cierpienia psychiczne.. Przypomina mi sie widok polsrnego niedzwiedzia zamknietego w klatce w Zoo, chodzacego w kolko - dwa kroki w przod, dwa kroki wstecz, i tak godzinami... Serce peka. Moze A. sam wyciagnie reke po pomoc, nie wiadomo. Asia

      Usuń
  2. Bardzo współczuję! Życie z nieprzewidywalną osobą może człowieka wyniszczyć psychicznie.🙁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprzewidywalność to jedno, a różne schizy to drugie. Potrzebne jest leczenie, a chory leczyć się nie chce, bo w swoim mniemaniu jest zdrowy. I co mu zrobisz?

      Usuń
  3. Trąci beznadzieją…🙁

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo sytuacja jest beznadziejna. W Polsce człowiek jest wolny. Jesli nie popełni przestępstwa, nie mozna go zmusić do leczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uwazam, ze to jest sluszne. Gdyby prawo pozwalalo na ubezwlasnowalnianie ludzi na podstawie zeznan rodziny, to byloby potwornie duzo naduzyc i tragedii, jak w Stanach. W celu pozbycia sie uciazliwych czlonkow rodziny i przejecia ich spadku, rodziny uciekaja sie do strasznych naduzyc. I czasem osoby " trudne" bo nie zgadzajace sie z rodzina laduja w psychiatryku, skazane na straszny los. Prawo mozna nagiac do swoich celow, a osoba " trudna" nie ma sie obronic. Asia

      Usuń
    2. Asiu, "trudna" a chora to bardzo różne pojęcia. Ostatnio taki trudny syn zamordował matkę, a zdjęcie zwłok umieścił na fb. Ale zawsze w sklepie był miły i wszystkim mówił "dzień dobry".

      Usuń
    3. Pisze " trudna", bo czesto osoby, ktore sprzeciwiaja sie woli rodziny sa tak nazywane. A moze maja depresje, Adhd, albo inny problem neurologiczny. Nie mowie tu o agresji. Wyraznie napisalas, ze A.nie jest agresywny i nie stwarza zagrozenia. Jest tylko dotkniety choroba czy problemem neurologicznym , i on musi z tym zyc, i rodzina. Ten przyklad, ktory podalas , co ma oznaczac? Wszystkie zle zachowujace sie i trudne dzieci nalezy sila i tak na wszelki wypadek umiescic w zakladzie zamknietym? Trzeba by zamknac co piate czy dziesiate dziecko. Jest tez druga strona medalu : nie wiemy jak zachowywala sie wobec niego ta matka. Sa osoby bardzo okrutne, zimne, celowo prowokujace, ktore maja sadystyczna wrecz przyjemnosc w psychicznym dreczeniu swojej ofiary. Nigdy sie tego nie dowiemy. Wiem tylko, ze zanim zamknie sie i odizoluje czlowieka od swiata musi byc do tego bardzo powazny powod. Na tej samej zasadzie nie mozna skazac kogos za " normalne" zabojstwo zaocznie, na wszelki wypadek. Ten czyn musi najpierw zaistniec. Jesli prawo zacznie skazywac nas za mysli i za zamiary , to zabranie miejsc w wiezieniach... Asia

      Usuń
    4. Asiu, on jest chory. To prawdopodobnie schizofrenia. Wszędzie widzi kamery, wszyscy go inwigilacja, okradają. Ma sporą ranę na nodze, ale nie ma spodobu, żeby go zmusić do pójścia do lekarza. To jest zagrożenie zdrowia, a za chwilę być może i życia. To już nie jest trudne dziecko, a chory 38letni facet. Ciebie dotknął inny przypadek. Moze ADHD, może autyzm, ale wszystko szło do przodu. Powoli i opornie ale jednak szło. Tu nic się nie zmienia na plus.

      .

      Usuń
    5. Halinko, akurat nie pisze o " moim" przypadku, sa w tej rozmowie dwa watki : watek A i watek chlopaka, ktory zabil swa matke. Nie mozemy mieszac jednego z drugim. Rozumiem, ze A jest chory i sie o niego martwicie, ale przeciez sila nie zmusicie go do niczego. Musi sam . Poruszajac watek trzeci, tez A. - tez byly podobne momenty , samodestrukcja, ale on zawsze wie lepiej, dopiero jak juz glowa ledwo wystaje mu ponad powierzchnie , wtedy prosi o pomoc. I wtedy pomagam. Wyobraz sobie, ze przez rok co miesiac oddawal krew, mimo ostrzezen, ze wpedzi sie w ciezka anemie, absolutnie uwazal ze to niemozliwe, bo jest " zdrowy". No i nagle okazalo sie, ze poziom zelaza spadl mu tak mocno , ze odmowili pobrania ( cale szczescie). I wtedy dopiero mnie posluchal, i robil wszystko wg mojej rady, aby odbudowac. Ech, to tylko maly przyklad . Pozdrawiam Asia

      Usuń
    6. A tak a propos, to kamery sa juz absolutnie Wszedzie. Wokol nas. Srednio tutaj jestesmy lapani na kamere okolo kilkuset razy dziennie , bez naszej woli i zgody. Inwigilacja i monitoring jest niewyobrzazalna, i wszystko sledzone elektronicznie, prawie kazdy nasz ruch. Od naszego wlasnego telefonu, po wyjscie z domu i uruchomienie auta , juz zostawiamy slad dokad jezdziemy, potem wjazd na teren pracy czy marketu , wszedzie kamery , zreszta na kazdym skrzyzowaniu tez. Telewizor " slucha" naszych rozmow, algorytmy pracuja i jesli wczoraj rozmawialam o Grecji, to nastepnego dniaam juz reklamy wakacji w Grecji, badz greckich restauracji, sasiedzi maja wszedzie kamery naokolo domow, przy okazji sledza nasze wejscia i wyjscia , i ktos moze to zhakowac , planujac np nasze wlamanie ... Taka jest rzeczywistosc, a petla zaciska sie bardziej i bardziej . Sa dodawane nowe metody nadzori. Digital prison na horyzoncie . Asia

      Usuń
    7. Asiu, ale nie inwigiluje Cię ścierka z kodem QR, ani nie znajdujesz ukrytej kamery w szufladzie z gaciami, prawda? A u nas tak jest.

      Usuń
    8. To jest juz stan manii przesladowczej , wspolczuje. Macie jakiegos znajomeho lekarza,ktory moglby przyjsc incognito? Choremu mozna by podac jakis srodek wyciszajacy , uspokajajacy w kawie czy herbacie i lekarz moglby go zbadac ( nawet za oplata ). Innego wyjscia nie widze. Nie trzeba sila, mozna sposobem. Asia

      Usuń
  5. A wiesz że mam takiego człowieka w zasięgu ręki? Już bardzo długo usiłowałam do niego "dotrzeć"... Bezskutecznie. Do lekarza też nie pójdzie, bo uważa że wszystko z nim w porządku.
    Poglądów też nie zmieni bo wszystko wie najlepiej...
    Machnęłam ręką i przestałam się nim przejmować.
    To znaczy nie przestałam, tylko nie okazuję tego... dla własnego spokoju.
    Przytulam jak zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagódko, my w tej chwili mamy do czynienia z człowiekiem, którego stan zdrowia grozi sepsą, może nawet amputacją nogi. Jest realne zagrożenie, ale facet odmawia jakiegokolwiek kontaktu z lekarzem. Zastanawiamy się nad przymusem.
      Sama choroba psychiczna jest teraz sprawą drugorzędna. Jeszcze dzień, dwa i będzie pozamiatane.🤦‍♀️

      Usuń
  6. Czasem trudno jest do kogoś dotrzeć, bo jak się uprze, sfiksuje na coś… nie dostrzega, że postępuje nierozważnie, głupio ze szkodą dla siebie. Bardzo trudna sytuacja… współczuję.
    Ściskam serdecznie 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za słowa wsparcia. 😘
      Niestety, to nie jest zwykły upór. Z upartym człowiekiem można rozmawiać, dyskutować. Z chorym nie da się porozumieć.

      Usuń