środa, 2 marca 2022

76. 💙💛

          W niedzielę rano, we wrocławskim szpitalu, w odstępie jednej minuty,  przyszło na świat dwóch chłopców - wnuków mojej kuzynki. Okruszki. Są na własnym oddechu, leżą sobie w ciepłych łóżeczkach pod opieką lekarzy i troskliwej, szczęśliwej Mamy.  Jak dobrze pójdzie, to za miesiąc  będą w domu.

             Dzień później, w kijowskim szpitalu przyszło na świat dwóch chłopców. Okruszki. Ich zdjęcie  obiegło Internet. Widać ich na nim, jak leżą na jakimś materacu  w szpitalnej piwnicy.

           Różnica jednego dnia i kilkuset kilometrów. 


                 Spotkałam się dziś z moim studentem. Jutro jedzie na wojnę. Nigdy nie myślałam, że będę kogoś żegnać krzyżem rysowanym na czole i słowami "Niech Cię Bóg prowadzi".


6 komentarzy:

  1. Z naszego regionu sporo mężczyzn w różnym wieku już wyjechało.
    Wojna jest okrutna. To nie powinno się wydarzyć. Dzieci powinny się rodzić w pokoju, pod spokojnym niebem i bezpiecznym dachem.
    Wszyscy mamy ściśnięte gardło.
    Mocno ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mężczyźni mają poczucie patriotycznego obowiązku.
    Mój student jest Białorusinem. Uchodźcą politycznym...
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerażające to wszystko....
    I pytanie - co będzie dalej???

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci nie pytają o czas i miejsce, tylko się rodzą. I oby rodziły się dla pokoju. W obliczu wojny wszystko blednie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, wielu dzieciom będzie dane doświadczyć okropności wojny. 😪🖤

    OdpowiedzUsuń