sobota, 3 lipca 2021

53. Po pół roku

  Czasem coś wyjmuje ze mnie baterie i spowalnia życie. Energii starcza jedynie na najbardziej  niezbędne czynności. Tym razem było podobnie. Choć nie do końca, bo dziwnym trafem udawało się zachować zewnętrzne oznaki normalnego funkcjonowania. Tylko wnętrze było tępe i nijakie. Który to już raz? Nie liczę  nie ogarniam, wypieram, jak matematykę w szkolnych czasach.😉 Ale wracam do normy. Może to lato, a może wkurzenie  i bezsensowne walenie głową w mur w nie swojej sprawie powodują reaktywację?

Pewnie już nikt tu nie zagląda, bo i po co, ale sama dla siebie spróbuję czasem coś napisać.  

piątek, 15 stycznia 2021

52. Nic dwa razy...

 ... się nie zdarza, tak jak nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Za przyczyną pandemii świat zmienia się z dnia na dzień. Ten najbliższy, bo odchodzą znajomi, i ten dalszy,w którym ludzie cierpią z powodu  utraty pracy, czasem dorobku całego życia. Zmienia się styl pracy, bo okazuje się, że biuro można mieć w domu, a pracować w piżamie i kapciach. Można się też tak uczyć. Firmy dzięki temu oszczędzają, bo nie trzeba ogrzewać budynków, nie zużywa się prądu, ale tracą pracownicy, pozbawieni kontaktów społecznych.  Zdalne nauczanie czyni ogromną krzywdę dzieciom. I nie mam tu na myśli braków w edukacji, bo te zawsze można nadrobić. Natomiast nie do odrobienia są umiejętności społeczne - kontakty towarzyskie, umiejętność zawierania przyjaźni ze wszystkimi etapami pośrednimi,  rozwiązywania konfliktów,  oceny sytuacji społecznych. Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. 

  W mojej psychice  ten czas też  zostawi paskudny ślad. Młodzi nazywają to zrytym beretem.😂  Mam już serdecznie dość obostrzeń, powszechnego bajzlu i ludzkiej głupoty w kwestii szczepień. Czasem mam wrażenie, że kto nie przechorował zakaźnej choroby zanim była na nią szczepionka, ten jest hermetyczny na wiedzę. Ale czy naprawdę trzeba sobie złamać nogę, żeby docenić dobrodziejstwo gipsowego opatrunku?


   Zapisałam się na szczepienie. Obserwując to, co dzieje się w grupie 80+, doszłam do wniosku, że przy dobrych wiatrach mam szansę załapać się na tę narodową akcję pod koniec roku. Oczywiście, pod warunkiem, że uda mi się dożyć.

Bądźcie zdrowi!💟

  

piątek, 1 stycznia 2021

51. "Bo taka głupia...

 ... to ja już nie jestem"! 

Mikołaj przyniósł mi inteligentny zegarek. Taki, co to liczy kroki, kalorie, kontroluje tętno, sen i licho wie, co jeszcze.  Ja od dawna mam lęk przed inteligentnymi sprzętami, bo obawiam się bowiem, że ich IQ może być większe od mojego i co wtedy?   Zapędzi mnie taki odkurzacz czy lodówka w kozi róg i będzie wstyd na pół miasta. Albo i na całe! Ale zanim do tego dojdzie, to trzeba:

a) przeczytać instrukcję uruchomienia IS (inteligentnego sprzętu),

b) zrozumieć ją,

c) pomyślnie przebrnąć przez kolejne etapy uruchomienia IS.

W kadym momencie całej operacji czyhają na człowieka liczne niespodzianki i przeszkody, więc warto uzbroic się w cierpliwość.

Ja się uzbroiłam i ... Hurrrra! Udało się!  Cieszę się, jak dziecko z cukierka! A jaka się czuję dowartościowana!  Bo okazało się, że 

"No może głupia, ale taka to już nie"!😀

Wszystkiego dobrego w 2021 roku!

 Zdrowia i sukcesów!❤🍀

poniedziałek, 21 grudnia 2020

50. Na Boże Narodzenie

Tęsknię za skrzypiącym śniegiem, za zapachem igliwia, za stołem nakrytym białym obrusem. Tęsknię za odgłosem tupania w korytarzu domu mojego dzieciństwa, kiedy goście usiłowali otrzepać buty ze śniegu. Tęsknię za gwarem powitań i śpiewaniem kolęd. Tęsknię za atmosferą kościoła rozświetlonego blaskiem świec, wypełnionego ciżbą ludzi. I za tym momentem, gdy z kilkuset piersi wyrywało się gromkie "Bóg się rodzi"...

Motyw Christmas, Boże Narodzenie 

Życzę  Wam, kochani, żeby Wasze tegoroczne święta były spełnieniem marzeń i tęsknot. Bądźcie zdrowi, radośni i pełni nadziei na lepszy rok.

 A kiedy zasiądziecie przy swoich wigilijnych stołach, pomyślcie życzliwie choć przez chwilę o tych, którym tego dnia nie jest dane cieszyć się obecnością bliskich.

piątek, 18 grudnia 2020

49. [*] [*] [*]

 Niech ten koszmarny rok wreszcie się skończy! Nie mam już sił! Zewsząd tylko nieszczęścia, choroby i śmierć. Wczoraj odszedł syn mojej krakowskiej przyjaciółki. Młody chłopak. Miał zaledwie 32 lata. Nie zginął w wypadku, nie zachorował na covid. Zwykła infekcja, źle leczona, zakończona sepsą. 

Znałam go od dzieciaka i nie jestem w stanie uwierzyć, że już go nie ma. To nie miało prawa się zdarzyć!!!

Żegnaj, Łukaszku! Do zobaczenia kiedyś, po tamtej stronie. 

środa, 16 grudnia 2020

48. Różne skutki pandemii

 * Wszyscy więcej lub mniej narzekamy na ograniczenia, które są wynikiem epidemii. Nie chcą nas przyjmować lekarze,  musimy czekać na dworze w kolejce na pocztę, do apteki czy sklepu. Nie da się pójść z koleżanką na kawę czy z mężem na kolację do ulubionej knajpki. Coraz częściej słyszę, że jak się to wszystko skończy, to większość  z nas stanie się pacjentami psychiatrów. Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne.  Jednak my możemy wyjść z domu, pójść na spacer, a są tacy, którzy nie mogą. Mam znajomą, moją niegdysiejszą uczennicę, która z powodu choroby psychicznej od ponad dwudziestu lat mieszka w Domu Pomocy Społecznej.  Nie ma rodziny, w zasadzie nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie, więc DPS jest dla niej świetnym wyjściem. Wszystko było dobrze do czasu pandemii, bo Danusia mogła wychodzić poza teren ośrodka, mogła brać udział w warsztatach terapii zajęciowej, pójść do fryzjera czy do sklepu. Od marca to wszystko jest tylko marzeniem. Przez te wszystkie miesiace, przez całe lato świat ogląda przez siatkę ogrodzenia. Nie wolno jej nigdzie wyjść, nie wolno się z nikim spotkać.  Kontaktujemy się tylko telefonicznie. 

Nie mogę sobie wyobrazić, jak ona się czuje. 


** Pan Czarnek, zwany ministrem oświaty, był dziś łaskaw obwieścić informacje dotyczące przyszłorocznych egzaminów.  Że względu na wnuczkę jestem zainteresowana egzaminem po klasie ósmej, a maturą ze względu na zaprzyjaźnionego dziewiętnastolatka.

Wygląda na to, że każdy będzie w stanie zdać wszystko. I to z dobrym wynikiem, bo materiał okrojono do nieprzyzwoitego wręcz minimum. Trudno się temu dziwić, bo zdalne nauczanie to, niestety, fikcja.

*** Następny weekend to już święta. Z niecierpliwością czekam na serial o Agnieszce Osieckiej, który ma być wtedy emitowany.


środa, 2 grudnia 2020

47. Za nocą noc

 Co się robi, kiedy kolejną noc nie można zasnąć?  Najpierw bierze się ziołowe usypiacze, wierząc, że tym razem to już na pewno pomogą. Potem chwilę się czyta, bo to rytuał powtarzany co wieczór od ponad półwiecza. Potem gasi się światło, wycisza myśli i... nic. No to można obejrzeć jakiś film. Jeden albo i dwa. Po filmie można  sobie zrobić herbatę albo kakao, można też coś zjeść, bo od kolacji minęło już  z siedem godzin. Można zacząć grzebać w necie, kupić ocieplane trapery i zimowe skarpety. Można spojrzeć za okno i zobaczyć, kto z sąsiadów i już wstał i szykuje się do wyjścia.  Potem można się zdrzemnąć na dwie - trzy godziny. I tak co noc...

Jest na to jakaś rada?